Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 16 2020

contigo
Widzę Cię wszędzie, ale nigdzie Cię nie ma.
— Romans z diabłem
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaoxygenium oxygenium
contigo
6782 bcca
Reposted fromfilmowy filmowy vianiskowo niskowo
contigo
Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to "wycofem", dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen. 
Jest taki piękny cytat w filmie Sara "Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną". I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę "O - oł, zaczynają się kłopoty". Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.
 Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku. 
Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej. 
Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać. Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Chodź ze mną człowieku". Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie "ten mój". Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: "wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć." Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. 
Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego.
 Kogoś przy kim będę się czuła "lekko". Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą. Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne. 
Kogoś. Tego kogoś. 
- W.N.
Reposted fromKacSousse KacSousse
contigo
3814 8a7c 500
contigo
0211 98a9 500
Reposted frommoai moai viamonroewiecznamonroe monroewiecznamonroe
contigo
Nie. Nie odnajdziesz miłości tam,gdzie jej nie ma. Nie. Nie nakłonisz losu,żeby stworzył  dla Was scenariusz. Nie. Nie mylisz się. On Cię po prostu nie kocha.
— N.Belcik
Reposted fromswojszlak swojszlak vianiskowo niskowo

February 13 2020

contigo
Nie ma nic złego w marzeniach, ciężkiej pracy albo przegranej. Wstydzić można się jedynie tego, że się nie próbowało.
— Jennifer Probst
Reposted fromnacpanaa nacpanaa vianiskowo niskowo
contigo
Przecież najbardziej dojrzewamy w obliczu największych problemów. Właśnie wtedy, kiedy smutek zlepia nasze powieki, a my musimy otworzyć oczy. Otworzyć oczy na nasze życie i żyć. Wtedy dowiadujemy się najwięcej. O sobie, o ludziach, o życiu. Czy to nie ironia, że uczymy się żyć wtedy, kiedy umieramy?
— Magdalena Janikowska
contigo
Wierzyłam do końca. 
Nie powinnam od początku.
Reposted fromnutt nutt viaheavencanwait heavencanwait
contigo
contigo
contigo
8728 08c5
Reposted fromlisekhipisek lisekhipisek vialatusek latusek

February 10 2020

contigo
contigo
contigo
W nazwie mama była jakaś twoja potrzeba wiary w to, że jest cała i zdrowa. Wiary w to, że jest silna, że jest w stanie przejść przez wszystko, że zawsze, kiedy ty będziesz zmagać się z trudnościami w mieście, ona będzie czekać na telefon.
— Zaopiekuj się moją mamą
Reposted fromzapachsiana zapachsiana
contigo
Widzę Cię wszędzie, ale nigdzie Cię nie ma.
— Romans z diabłem
Reposted fromnacpanaa nacpanaa vianiskowo niskowo
9178 6376

your-lovers-and-drifters:

Notorious, 1946

Reposted fromLittleJack LittleJack vianiskowo niskowo

February 08 2020

contigo
4213 bd82 500
Reposted fromlisekhipisek lisekhipisek vialovemyself lovemyself
contigo
Albo go kocha, albo się uparła. Na dobre, na niedobre i na litość boską
— Szymborska
contigo
Kiedy człowiek wytęży wszystkie siły, aby podnieść ciężar, który wydawał mu się olbrzymi, z przykrością się przekonuje, iż hantle są tekturowe i że można je podnieść dwoma palcami.
— Aldous Huxley
Reposted from0 0 viaheavencanwait heavencanwait
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl